środa, 24 października 2018

Rozdział 25. Pogrzeb


                Pogrzeb Allison odbył się w piękny, lipcowy dzień. Słońce świeciło mocno, niebo było idealnie błękitne bez ani jednej chmury. Od strony oceanu wiała bryza, niosąc orzeźwiający zapach wody i soli. Ceremonia odbywała się w kaplicy na cmentarzu tuż za Cape White, z którego roztaczał piękny widok na wybrzeże, a z drugiej strony otoczony był przez stary las.

niedziela, 30 września 2018

Rozdział 24. Pustka


                Tristan przytulił mnie mocniej, prawie dusząc swoimi ramionami. Złapałam się kurczowo dłońmi jego nadgarstków. Byłam przekonana, że śpi. Jego oddech stał się nierówny, miałam wrażenie, że chce coś powiedzieć, ale nie potrafi ubrać swoich myśli w odpowiednie słowa.
                - Po prostu to powiedz, Tristanie – wyszeptałam, przerywając niezręczną ciszę.

środa, 21 marca 2018

Rozdział 23. Jeden dzień dłużej.


                Przestałam oddychać.
                Nie mogłam zmusić mojego ciała, żeby zrobił wdech. Jest tyle mięśni, które powinny pociągnąć moje żebra, ale żaden z nich nawet nie drgnął. Powoli czułam jak moje płuca zaczynają płonąć. Widziałam, że mój tata i Tristan poruszają ustami, jednak nie słyszałam ich słów. Moje uszy wypełniał głośny pisk.
                Za dużo. Za dużo. Za dużo.

niedziela, 31 grudnia 2017

Rozdział 22. Następnego dnia zawsze wschodzi Słońce.

                Noc była cicha i ciężka. Nie mogłam spać i przewracałam się z boku na bok. Na kilka minut zapadałam w sen, ale za każdym razem budził mnie koszmar, w którym widziałam spadającą z urwiska Allie. Jej brązowe włosy rozwiewał wiatr, ciemne oczy wpatrywały się we mnie z błaganiem, a z pomiędzy ust wyrywał się przeraźliwy krzyk. Próbowałam złapać ją, nawet rzucić się w jej ślad, ale jedyne co osiągałam to powrót do rzeczywistości.

wtorek, 14 listopada 2017

Rozdział 21. Odwaga, która przyszła za późno

                Wokół stołu, na którym pod niebiesko-zielonym prześcieradłem leżało niezidentyfikowane ciało zebrało się pięć osób. Nikt się nie odzywał i mnie nie pośpieszał. Od kilku minut stałam w bezruchu, nie mogąc się zdecydować, co zrobić. Zacisnęłam dłonie w pięści, wbijając sobie paznokcie w skórę. Czułam oddech Tristana owiewający mój policzek. Odwróciłam lekko głowę w jego stronę, ale nie mogłam dojrzeć jego twarzy.

piątek, 6 października 2017

Rozdział 20. Lalka

                Davina siedziała zgarbiona na kanapie, w dłoniach obracała szklankę z grubym dnem. Bursztynowy płyn uderzał o ścianki, a dziewczynę najwyraźniej zastanawiało, jak bardzo może rozhuśtać ciecz zanim wyląduje na podłodze. Ostatnie godziny odcisnęły piętno na jej twarzy. Miała bladą skórę, podkrążone oczy, które błyszczały wypełnione łzami, mimo że nie płakała.

sobota, 16 września 2017

Rozdział 19. Kolejny dzień


                             Delikatne światło poranka wpadało przez niezasłonięte okna. Niebo było czyste i miało piękną błękitną barwę. Przesunęłam dłonią po pustym miejscu obok mnie, mamy już nie było, a prześcieradło było chłodne. Nie wiedziałam, która była godzina. Po położeniu słońca ustaliłam, że musiało dochodzić południe. Nie mogłam uwierzyć, że w ogóle wstało. Dlaczego świat dalej parł do przodu, chociaż mój własny został zdruzgotany?
                Nadal leżałam w łóżku, nie miałam sił, by się podnieść. Cała energia uszła ze mnie wraz ze łzami, które wylałam w nocy. Zanim zasnęłam tata przyniósł mi jakieś tabletki, które połknęłam bez zastanowienia. W połączeniu z alkoholem, który wlałam w siebie poprzedniego wieczoru, zafundowały mi olbrzymiego kaca. Ale ból był dobry. Uniemożliwiał mi myślenie, czucie. Sprawił, że byłam wypruta ze wszelkich emocji.