Dochodziła
trzecia popołudniu, gdy stanęłam przed lustrem, w pełni gotowa na własną
osiemnastkę. Włosy splotłam w luźnego warkocza, który opadał mi na plecy.
Miałam na sobie białą koszulkę bez ramion z koronkowymi plecami i ołówkową
szarą spódnicę z lekkim wcięciem na prawym udzie. Między obojczykami leżała
perła od Haydena. Dotknęłam jej palcem, była nagrzana od mojego ciała.
środa, 31 sierpnia 2016
wtorek, 9 sierpnia 2016
Rozdział 8. Konflikt.
Tempus Fugit. Czas ucieka. Nawet nie
zauważyłam, kiedy na moim kalendarzu, w którym odliczałam dni do osiemnastki,
pozostało ostatnie wolne okienko. W piątek obudziłam się przed budzikiem,
majowe promienie słońca wpadały przez okno i ogrzewały moje stopy. Poruszyłam
palcami, przywracając w nich czucie. Miałam lekkie zakwasy po treningu, który
zafundował mi ojciec Davida. Był to trener starej daty, wspaniały szkoleniowiec
bez cienia litości. Uwielbiałam go.
Wstałam
i rozciągnęłam plecy. Podeszłam do kalendarza i postawiłam ostatni krzyżyk na 13.
maja. Uśmiechnęłam się lekko. Jednocześnie czułam podniecenie związane z moją
dorosłością, a także lęk, że będę musiała stanowić sama o sobie i tylko ja będę
odpowiadała za swoje czyny.
piątek, 15 lipca 2016
Rozdział 7. Sztorm.
Postawiłam
rower koło wejścia do stajni. Popołudnie nie było już tak ciepłe jak poranek,
ciemne chmury zawisły nisko na niebie. Ostry wiatr niósł ze sobą zapach morza.
Przeszywał mnie do głębi i sprawiał, że drżałam. Przebrałam się w siodlarni w
czarne bryczesy i szarą koszulkę. Po krótkiej chwili ubrałam też polarową
bluzę.
Royal
jak zwykle powitał mnie rżeniem. Podałam mu kawałek jabłka i przytuliłam się do
jego miękkiej sierści. Delikatnie podszczypywał mnie w ucho, tuląc pysk do
mojej szyi. Wyprowadziłam go na korytarz, gdzie mogłam go wyczyścić.
- Cześć Davina!
Laura,
żona Davida weszła do stajni z gniadym wałachem. Rzadko się widywałyśmy, bo
pracowała w Bristol – mieście leżącym na zachód od Cape White. Czasem
jeździłyśmy razem w tereny, ale zazwyczaj w wakacje. Uścisnęłyśmy się szybko.
- Dobrze cię widzieć –
powiedziałam.
wtorek, 5 lipca 2016
Rozdział 6. Decyzje.
Moje
rude włosy spływały falami na pierś, miałam oczy podkreślone czarną kreską i
policzki muśnięte bronzerem, by uwydatnić kości policzkowe. Ubrałam się prosto
– w białą koszulkę oraz czarne rurki, które wydłużały nogi. Zarzuciłam sweter,
a po drodze zgarnęłam torbę z fotela. Ostatni raz upewniłam się, że tego chcę,
gdy położyłam dłoń na klamce.
środa, 15 czerwca 2016
Rozdział 5. Rysa.
- A ty co tu robisz? Znów się urwałeś z zajęć?
Tristan opierał się o białą barierkę i uśmiechnął się obezwładniająco na mój widok. Przeszłam górą i przytuliłam przyjaciela – pachniał perfumami i sosnowym zapachem męskiego żelu pod prysznic. Jego dłoń trochę za długo pozostała na mojej talii, a moja na jego karku, ale nie zwróciłam na to uwagi.
- Moja kapela gra koncert w okolicy, więc pomyślałem, że cię odwiedzę.
- Czyli nie masz dzisiaj jazdy? Super. Zostaniesz moim filmowcem.
Uśmiechnął się.
- Jestem cały twój.
sobota, 4 czerwca 2016
Rozdział 4. Pustka.
Opierałam
się o drzwi i patrzyłam w sufit. Szczypały mnie oczy, ale obiecałam sobie, że
nie będę płakać. Potrzebowałam chwili na to, żeby wrócić do siebie. Otarłam
policzki i uśmiechnęłam się do swojego odbicia w lustrze, moje różnobarwne oczy
zdradzały smutek. Zdjęłam buty i przywitałam się z rodziną, jednocześnie
znikając na schodach.
Wbiegłam
na samą górę, nie zatrzymując się, żeby przywitać się z dziewczynkami. Musiałam
się wykąpać, żeby zmyć z siebie wszystko. Odkręciłam wodę pod prysznicem i
pobieżnie zmyłam makijaż. Ciepła woda rozluźniała moje mięśnie, obolałe od
treningu. Świeży zapach miętowego szamponu łagodził mój ból, ale nic nie mogło
mi pomóc całkowicie. Oplotłam się ramionami w pasie i cicho zapłakałam. Piana
spływała po moim drżącym od szlochu ciele.
sobota, 21 maja 2016
Rozdział 3. Priorytety.
Powrót
do szkoły nie należał do najprzyjemniejszych. Początek maja był nadzwyczaj
słoneczny i ciepły, niektóre dziewczyny odważyły się na ubranie krótkich
spodenek, ale według mnie aż tak ciepło nie było. Nauczyciele bardzo szybko
przypomnieli, że pomimo pięknej pogody do końca musimy walczyć o dobre oceny,
by utrzymać propozycje stypendiów i dostać się na wymarzone studia. Minęły już
trzy tygodnie od momentu, kiedy przyszedł mój list z Bostonu, a ja nadal nie
powiedziałam o nim Haydenowi.
Subskrybuj:
Posty (Atom)